piątek, 8 kwietnia 2016

Gdy wirus nie odpuszcza


choroba, gorączka, roczek

Dawno mnie nie było co?
    Bardzo Was przepraszam, że tak długo nie dawałam znaku życia, nie pisałam, nie publikowałam na blogu!
Ale muszę Wam się przyznać, że macierzyństwo mnie przytłoczyło. A może to życie? Sama nie wiem!
Macie tak czasem, że dopada Was zimowa depresja, tuż przed pierwszymi oznakami wiosny?
No, ja tak mam. :-/
Mam dla Was rozpoczętych kilka naprawdę fajnych, ciekawych postów, bo wiele się w między czasie wydarzyło, ale niestety nie udało mi się ich skończyć. Zbrakło czasu!
Dlatego dziś będzie troszkę narzekania, a co!

Naprawdę szlag mnie trafia jak pomyślę ile nas ominęło, ile okazji przepadło, ile słonecznych dni musieliśmy spędzić w domu, ilu ludzi rozczarowałam! :-(
Od kilku miesięcy zmagamy się ze wstrętnym wirusem, który jak jakieś fatum wraca wciąż i wciąż. Uporczywie się za nami ciągnie i gdy już się wydaje nam, że wyszliśmy na prostą, on podstępnie wraca i burzy wszystkie plany i nadzieje.

choroba, gorączka, roczek, leki, termometr

   Najgorsze były ostatnie tygodnie. Ignacy tydzień walczył z wysoką, nieustępującą gorączką.
Pierwsza trudność, to było sprawdzenie temperatury. Mamy w domu trzy termometry, rtęciowy, elektryczny i na podczerwień. rtęciowy i elektryczny odpadły w przedbiegach, bo Ignacy nie miał dość cierpliwości by pozwolić zmierzyć sobie temperaturę w pupce czy pod pachą. Został nam ten zbliżeniowy na pod czerwień, ale ten znowuż rzadko pokazywał dwa razy ten sam wynik. :-( I bądź tu mądry!
Kupujesz sprzęt za dwie stówki, a on działa jak chce! Grrr!
Lekarz doradził nam taki do ucha, jednosekundowy.
Jest kilka firm, wybraliśmy jedną, też nie jest idealny, ale przynajmniej nie zawyża temperatury.
A warto pamiętać, że zbijamy temperaturę dopiero powyżej 38,5st C.
Poniżej 38,5st C organizm dziecka sam sobie radzi z walką i warto mu na to dać szansę.

    Niewiarygodne jest to, jak pogodne potrafi być dziecko z gorączką. Wierzcie mi, że bywały chwile, że gdybym wcześniej nie zmierzyła temperatury, to nigdy bym nie uwierzyła, że skacze i psoci wokół mnie chore dziecko! Owszem, był bardziej marudny niż zwykle, bardziej przytulaśny, wymagał więcej uwagi i nie pozwalał oddalić mi się na krok. Ale jednocześnie psocił, wygłupiał się, zrobił pierwsze samodzielne kroczki, żartował po swojemu. My dorośli nie mamy tyle energii i pogody ducha gdy dopada nas choroba, ale o tym później.
Mały praktycznie przestał jeść wszystko poza piersią i wodą, było złe, wywoływało płacz i lądowało na ziemi.
Najgorzej było w nocy, gdy temperatura podskakiwała naprawdę wysoko.
Jest wiele sposobów na radzenie sobie z gorączką.
  • Nam doradzono okłady z wody z octem, ale Ignacy reagował na nie jak oparzony, więc odpuściliśmy;
  • Nie odmawiał kąpieli, więc często ją przedłużaliśmy bo łagodziła gorączkę. Robiąc kąpiel maluchowi z gorączką, pamiętajcie by nie nalewać zbyt chłodnej wody. Lepiej by temperatura była taka jak zwykle a dziecko zostało w wodzie trochę dłużej, wtedy woda wychładza się stopniowo i nie powoduje dyskomfortu dla dziecka;
  • Bardzo dobrze na regulacje temperatury u dziecka ma kontakt skóra do skóry, więc często się tuliliśmy i karmiliśmy piersią;
  • Mały spał w bodziaku z krótkim rękawkiem albo w samej pieluszce, a ubierałam go dopiero gdy temperatura spadała poniżej 38 stopni;
  • Kilka razy dziennie wietrzyliśmy pokój, a nawilżacz chodził właściwie całą noc.
  • Ponieważ temperatura była wysoka i niestety się utrzymywała, wspomagaliśmy się lekami. Podawaliśmy na początku naprzemiennie Pedicetamol z Nurofenem co 4 godziny, ale zwykle mały połowę albo wypluł, albo zwymiotował, więc przerzuciliśmy się na czopki Nurofenu i te naprawdę szybko pomogły.
    W między czasie ja też się zaraziłam, pojawił się ból i opuchlizna zatok, gardła i ucha. Mąż w pracy, przez większość czasu, by cokolwiek zrobić, nosiłam małego,więc do kolekcji doszedł jeszcze ból kolana i kręgosłupa.
   Mijał kolejny tydzień, mały wyzdrowiał, ja jeszcze trochę miałam zatkane ucho, zaraził się mąż. Dostał silnych napadów kaszlu i bardzo wysoką gorączkę, wymioty.
Zbliżały się święta i roczek a my nie byliśmy kompletnie przygotowani. Ale w święta niespodzianka! Arturowi się polepszyło, mały był zdrowy, więc korzystaliśmy z pięknej pogody robiąc sobie piesze wycieczki.

choroba, gorączka, roczek, chusta, nosidło, zoo, spacer

W niedzielę obeszliśmy jezioro Malta i Nowe Zoo w Poznaniu. Ignacy z radością obserwował i poznawał nowe zwierzątka.

choroba, gorączka, roczek, foka, zoo, spacer

W poniedziałek wybraliśmy się nad jezioro Kierskie by zobaczyć jak nurkowie dzielą się pod wodą jajem, a klub morsów kompie się w tej zimnej wiosennej wodzie i urządza sobie wesołe konkursy, potem pojechaliśmy jeszcze na Golęcin i jezioro Rusałkę na spacer.

choroba, gorączka, roczek, chusta, nosidło, zoo, spacer

Wróciliśmy do domu pełni energii i nadziei. Następnego dnia byliśmy na kontroli u lekarzy i choć mąż musiał dostać antybiotyk to byliśmy szczęśliwi bo pediatra stwierdził, że Ignaś już zdrów.

   Szczęśliwi zabraliśmy się do porządków gdyż nasz dom wyglądał jak pobojowisko. Niestety szczęście nie trwało długo, u Artura wkrótce pokazały się kolejne oznaki choroby, a jego rodzice zadzwonili z informacją, że nie opłaca im się przyjeżdżać na roczek wnuka. To Ci sami z postu Dzień Babci i Dziadka - prezent szybko i tanio - DIY. Lubią się chwalić wnukiem, ale liczyć to na nich nie można.
Nastrój się popsuł, ale nie dawaliśmy za wygraną. W następnym dniu wirus dopadł mnie ze zdwojoną siłą, gorączkowałam cały dzień i noc.

choroba, gorączka, roczek, chusta, leki

Wiecie jak to jest gdy jesteście chorzy, dziecko wymaga uwagi, dom sprzątania, wy nie macie ani odrobiny sił, a pomoc nie nadchodzi? Człowiek się czuje jakby bogowie się uwzięli.
Ale wiecie co? Daliśmy radę! Mąż, gdy ja trzęsłam się w gorączce, wysprzątał całą kuchnie, pomył okna, doprowadził do ładu korytarz.

choroba, gorączka, roczek, tort
Dodaj napis

   Choroba w kolejnych dniach trochę nam odpuściła i roczek się odbył :-) Ignacy obserwowała zmianę otoczenia, rozstawianie stołów, zdziwiony witał gości wręczających mu koperty. Swoją drogą uważam, że dziwnym zwyczajem jest wręczanie dziecku kopert z kartkami i pieniędzmi. No bo co on ma zrobić z taką kartką?

choroba, gorączka, roczek, chusta, nosidło, zoo, spacer
Ignacy ze swoją chrzestną mamą jak zwykle się wygłupiają

 Kilka razy sugerowałam by zamiast kartek, zrobili stronę do książeczki manipulacyjnej, ale niestety tylko jedna osoba ją zrobiła. Szkoda, mały by miał fajną pamiątkę, którą mógłby się bawić.Wiem, że chcą dobrze. Do kartki łatwiej włożyć kasę, a rodzice niby lepiej wiedzą co dziecku się przyda. Pewnie, że wiemy! Część przeznaczę na kupno materiałów do książeczki manipulacyjnej, za voucher pewnie kupimy ciuszki, a reszta pójdzie na naprawę auta. Nigdy nie ufajcie rodzicom! :-D
   Już popołudniu w sobotę Ignacy zaczął pokaszliwać, wieczorem pojawiła się gorączka i gluty z nosa, konieczna była kolejna wizyta u pediatry.
Na dzień dzisiejszy gorączka nam odpuściła i pozwalamy sobie na spacery, ale nocami mały kaszle, rzuca się, wyzywa, więc chodzę jak to zombi i czekam na koniec świata by odespać.

choroba, gorączka, roczek, chusta, leki

A jak wy sobie radzicie z kryzysami?
Możecie liczyć na pomoc bliskich?
Was też gromi grypa?
Napiszcie parę słów.


Pozdrawiam,
Zaiana






"Podobał Ci się ten post? Daj mi o tym znać i napisz w komentarzu. Jeśli dołączysz do obserwatorów na blogu, będziesz informowany na bieżąco o nowych wpisach. Będzie mi również niezmiernie miło jeśli polubisz mój fanpage na Facebooku i Instagramie. "

26 komentarzy:

  1. Zazwyczaj podczas choroby czy swojej czy dziecka mogę liczyć tylko na siebie bo maż całymi dniami w pracy niestety. Pozdrawiam i zapraszam do nas http://siostrydajarade.blogspot.com/2016/04/smallbig-mae-jest-wielkie.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie większość rodziców radzić musi sobie sama :-)
      Dziękuję za linka, na pewno zajrzę!

      Usuń
  2. U nas też jakiś wstrętny wirus atakuje, cała rodzina zasmarkana, ale mam nadzieję, że zaraz sobie pójdzie i będziemy korzystać z pięknej pogody:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem dla kogo gorsza jest choroba dziecka, dla niego, czy dla mamy ;)
    Ciekawe rady. Przyznam się szczerze, że ja w czasie gorączki unikam kąpieli dziecka. Przy chorobach często stosuję starą metodę mojej babci, a mianowicie taką, że dziecko musi się wypocić w czasie choroby. U nas to pomaga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No moja mama też zawsze mówiła, że trzeba się wypocin, ale czytałam że to jest dobre gdy temperatura nie przekracza 38,5

      Usuń
  4. Ojoj to nie macie lekko! ja teraz też w sumie jestem przeziębiona...

    OdpowiedzUsuń
  5. I my chorujemy jakiś straszny wirus szaleje córka zaczęła goraczkowac a teraz przezucilo się na mnie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję! Świństwo jakieś takie, nie odpuszcza mimo, że już cieplutko.

      Usuń
  6. Przede wszystkim życzę zdrówka dla Was, by te wirusy wreszcie Was opuściły! U mnie też ostatnio moja mała chorowała, do tej pory katarek jej został. A mnie dopadła chandra wiosenna - o tym, jak sobie z nią radzić, pisałam u siebie na blogu (zapraszam w wolnej chwili :) Widzę że też roczek świętowaliście ostatnio. U nas nikt nie dawał pieniędzy w kopercie, ale niewiele gości mieliśmy. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ech, ciężkie dni mieliście, mam nadzieję, że teraz będzie dobrze!!!! Ja średnio moge liczyć na dziadków, którzy są piętro niżej, ale na szczęście mój mąż, zupełnie jak Twój, kiedy ja poległam i słabłam przy każdym kroku ogarnął całą sytuację ;)
    Tulę mocno i życze wiosny bez chorób :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzielna jesteś! U nas niestety choroby wracają co ok. 2-3 tygodnie, prawie zawsze po rodzinnej imprezie. ..ale u nas bardziej cierpi brzuszek, biegunka, wymioty itp. Taki los! Zazwyczaj radzimy sobie sami bo dziadoowie daleko! Trzymajcie się dzielnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję! Sama nie wiem co gorsze, gorączka czy biegunka!
      Dużo odporności życzę!

      Usuń
  9. Brawa dla Was za wytrwałość! Faktycznie, okropne paskudztwo się do Was przyczepiło :( Nam przez pierwsze 11 miesięcy udało się uniknąć wszelkich chorób i przeziębień, ale w święta niestety jakiś wirus Hanulkę pokonał i spędziliśmy kilka długich godzin w szpitalu na kroplówkach i badaniach, teraz znowu spokój i mam nadzieję, że tak już zostanie.. Wam też życzę duuużo duuużo zdrówka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy! i żeyczymy Wam by to była jedyną i ostatnia wasza przygoda ze szpitalem!

      Usuń
  10. Też nie wiedziałabym co zrobić z taką kartką... dziwny pomysł :) Ale może i sensowny w pewien sposób.
    Dużo zdrowia życzę! Co nie zabije to wzmocni. U nas też ostatnio było gorzej. Na szczęście bliscy dają radę, w rodzinie siła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie gdy można liczyć na pomoc rodziny, to napewno dodaje wam otuchy :-) Dziękuję za życzenia! :-)

      Usuń
  11. Wiem o czym piszesz. Jestem mamą trójki dzieci , gdzie najmłodsze ma 2 lata a starsi to przedszkolak i uczeń. Cały zeszły sezon jesienno zimowy chorowaliśmy na zmianę.Staraliśmy się chorować bez antybiotyku. Gdy jeden go przepisywał, drugi odradzał. I choć w przypadku malucha pierwsze katary trwały nawet 8 tygodni, każdy następny był krótszy.Myślę ,że nieźle podbudowaliśmy sobie odporność. W tym nie chorujemy. Zdarzają się katary ale to nic groźnego. Cała trójka pije tran i śpimy w dobrze klimatyzowanych i nawilżonych pomieszczeniach. I myślę,że to bardzo pomaga. Pozdrawiam i zdrówka życzę i zapraszam do mnie na http://wyspaszczesliwa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety po tygodniu gorączkę się podałam i zastosowaliśmy antybiotyk :-( ale mam nadzieję, że dzięki temu ostatecznie pokonaliśmy wirusa.

      Usuń
  12. Jak ja Cię rozumiem...my chorowaliśmy 3 mce właściwie bez przerwy. Jak sobie radzimy? Nie ma na to rady, traktuję to w kategoriach: przetrwać i nie zwariować ;-) pocieszam się, że nie jestem sama, że inni mają o wiele większe problemy i jakoś leci. Mam nadzieję, że piękna wiosna przed Wami pełna zdrowia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :-) Również mam nadzieję że wiosną wszystko odmieni.

      Usuń
  13. Choć z małymi dziećmi nie mam nic wspólnego, to kiedy mnie łapie grypa nie znoszę tego najlepiej. Wyganiam wtedy faceta z mieszkania do rodziców, żeby go nie zarazić ale i tak zawsze zostaje i to chyba w chorowaniu jest najlepsze, ta opieka drugiej osoby :) co finalnie kończy się po kilku dniach zamianą miejsc - on choruje ja gotuję rosołki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy nie mieliśmy dziecka to u nas było podobnie, choć to dziwne to mam wrażenie że odkąd urodził się Ignacy, choruje my częściej

      Usuń

TOP